środa, 18 marca 2009

Placebo - czyli pigułka działająca

Przyznam się szczerze, że nie spodziewałam się tego... Ten rok jest tak intensywny, jeśli chodzi o wydawanie płyt przez tych ‘naj’, że gdzieś w tym wszystkim umknęła wiadomość o tym, że już w czerwcu nowe Placebo… Dziś usłyszałam singiel zapowiadający ten album i… słucham go w kółko i zastanawiam się z jak dalekiej podroży wrócili. Po miałkiej ostatniej płycie, którą tylko najżyczliwsi zespołowi mogli nazwać udaną, że o słowie: „innowacyjna” nie wspomnę, wydawało się, że już się nie podniosą. Mieli dwie możliwości – albo skręcić ostro i przewartościować dotychczasowe założenia, albo spocząć na laurach i ostatnią (w zamierzeniu) płytą odcinać kupony i odkładać na emeryturę. To tezy trochę na wyrost, albowiem na razie można usłyszeć tylko jedną piosenkę, ale zdecydowanie zapowiada ona COŚ INNEGO. Jest energia, jest pazur, jest tajemnica. Jest wykrzyczany, emocjonalny tekst o straceniu złudzeń i porzuceniu idealizmu… Jest stare dobre Placebo.
To może być wielka płyta.